Talent odkryty w więzieniu. Monika Dawidziuk w nowej roli

W serialu „Pierwsza miłość” gra intrygującą bohaterkę, która w głębi ma duszę artystki. Monika Dawidziuk wciela się Karmę. W rozmowie z POLSAT.PL aktorka opowiedziała, co urzekło ją w tej postaci. Czy relacja z Dominiką to coś więcej niż tylko biznes? W jaki sposób losy aktorki i popularnej produkcji splotły przed laty? To była prawdziwa walka! „Pierwsza miłość” od poniedziałku do piątku o godz. 18:00.

– Jak wyglądał nabór do roli Karmy?
– Proces był ciekawy i po raz pierwszy tak prosty, bo bez castingu. Odebrałam telefon od mojej agentki z zapytaniem, czy miałabym ochotę zagrać Karmę. Gdy przeczytałam opis postaci, od razu poczułam: Tak, wchodzę w to! Wreszcie coś z uśmiechem w tle, bo dotychczas głównie biłam albo byłam bita. Piłam, cierpiałam, umierałam… Urzekło mnie też imię. Karma wraca. Coś nowego!

– Czego widzowie mogą spodziewać się po tej bohaterce?
– Na pewno dużo poczucia humoru, zdrowego szaleństwa, ciętych ripost i dobrego serca.

– To utalentowana fałszerka. Dla niej to tylko sposób na szybki zarobek czy rzeczywiście ma w sobie duszę artystki?
Dla Karmy jej talent malarski, który odkryła przypadkiem, siedząc w więzieniu, jest źródłem ogromnej dumy, radości i nadzieją na dobrą zmianę w życiu. Kocha malować. W jednej z rozmów z Dominiką stwierdza: „Może jak już dość nakradnę, będę mogła tylko malować”. Muszę przyznać, że to dość przewrotna logika.

– Relacja z Dominiką to tylko biznes, czy może znajdą w sobie bratnie dusze?
Ona jest dla Karmy jak siostra, której nigdy nie miała. Trudna to miłość, bardzo dynamiczna… W jednej chwili spijają sobie z dzióbków, w następnej rzucają do gardeł, próbując postawić na swoim! Ale… nudy nie ma! One naprawdę dobrze się razem bawią.

– Czy to prawda, że pani przygoda z boksem zaczęła się od niepozornych przygotowań do epizodu w „Pierwszej miłości” kilka lat temu?
Prawda! Nie dostałam wtedy tej roli, ale moje nagranie z castingu do „Pierwszej miłości” dotarło do Warszawy i dzięki niemu zagrałam Amfisę Borkov w „Skazanej” … A teraz, po kilku latach, wylądowałam w „Pierwszej miłości”. I jak tu nie wierzyć, że Karma wraca.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button